niedziela, 10 listopada 2013

Chapter 5

                              Na kolejny dzień obudziłam sie radosna i zadowolona , przez cały czas moje usta były zwrócone w górę . 
 Myślałam co dzisiaj sie będzie działo , czy będzie nudno czy nie .  Zeszlam szybko na dół zdjadlam śniadanie i szybko powedrowalam sie szykować do szkoły nagel słyszę . 
- Lucyna widzę ze ci dzisiaj humor dopisuje skarbie . - powiedziałam mam uśmiechając sie w moja stronę i z tajemniczym spojrzeniem .
- Tak i to bardzo . 
- Czy ja o czymś nie wiem  , czy moze sie dowiem . - spytała . Jakby zaraz miała wybuchnąć śmiechem . 
- Abo widzisz wczoraj ... 
- Byłaś na spacerze z Maxem ty co ci wtedy pomógł .. 
- Skąd o tym wiesz ? - zapytałam ze zdziwieniem . 
- Mam swoje tajemnicze źródła .. - zaczęła sie śmiać. 
 Zastanawiałam sie skąd o na o tym wie aż wkoncu przypomniałam sobie ze wczoraj rozmawiałam na ten temat za siostrą . I zaczęłam krzyczeć.  
- Ścięta chodz tu na na chwile ! .
- ahahaahahahahahahahahaahahahaahahaha Wpadłaś . - odpowiedziała . 
- Jak cie zaraz dopadnie to będzie z tobą źle . 
I pobiegłam w jej stronę rzucając ja na łóżko i zaczęłam ja glilgotac bo ma straszne łaskotki . Mama sie śmiała , ja i Justi juz dawno nie było takiej atmosfery pomiędzy nami wszyscy zadowoleni . 
- Dobrze moje drogie panie czas do szkoły powariujecie sobie jak wrócicie . . 
Wtedy szybko pobiegłam sie szykować i o mało co nie zapomniała zabrać bluzy Maxa . Mama nas odwiozła do szkoły .  
    Gdy dotarłyśmy do szkoły zauważyłam dziewczyny z klasy które sobie plotkowali , jak to one . Podeszłam do nich i spytałam sie kiedy są treningi bo  dawno nie grałam ani nic z tych rzeczy . One odpowiedziały ze od następnego wtorku sie zaczynają . 
Nagle z jedna z nich zadała mi pytanie . 
- Idziesz na imprezę ? 
- Jaką imprezę ? Nic o tym nie wiem . 
- Mniejsza z tym ,  dzisiaj godzina 19 u Alana .
- Kto to jest Alan ? 
- Nie wisz to starszy brat tego przystojnego Maxa koszykarza *.* 
- Aaa ok . Ale i tak nie miała bym z kim iść i tak dalej wiec raczej nie . 
- Szkoda , nie wiesz co tracisz , zastanów sie dobrze .  Ok chodźmy na lekcje . A tak a propo czyja ta bluza bo to męska . ? 
- Kolegi .. 
- Kolegi tak ? Jasne jasne . - i wszystkie zaczęły sie śmiać . 
Na następnej przerwie krążyłam po szkole szukając Maxa , zadzwonił mni telefon szukałam go w torbie ale nie mogłam znaleść i wpadłam na tego koszykarza o którym tak mówią laski z klasy . 
- O to ty szukałam cię - powiedziałam szybko . 
- No widzisz , a ja do ciebie przed chwilą dzwoniłam . 
-Mam twoją bluzę . - i przekazałam ją mu w dłoń . 
-O dzięki , a i mam pytanie , chyba już słyszałaś że mój brat wyprawia małą imprezę . 
- Co małą cała szkoła idzie tyle co słyszałam . 
- No ok , impreza pokroju filmu project x . A przyjdziesz ? 
- No wieszz . . .  Nie mam z kim i wgl .
- No wiesz zawsze możesz iść ze mną . 
- Czyli mnie zapraszasz ? 
-Tak i to bardzo z wielką chęcią . - Bardzo szeroka się uśmiechnął . 
- To bardzo chętnie . 
- A masz siostrę ? 
-Mam a co ? 
- A może byś ją też zabrała ? 
- No jak będzie chciała to ok , ale tak dokładniej to po co ona ?
- Wesz mam kumpla singla i wieszzz. . .
Wybuchłam śmiechem Justi i chłopak ... nie to nie trzyma się kupy .
- Tak wiem . 
 Zadzwonił dzwonek . 
- Po tej lekcji na boisku koło bramek . - powiedział biegnąc do klasy Max . 
Lekcja się dłużyła , wszyscy gadali o imprezie . 
Zadzwonił dzwonek na przerwę , szybko się spakowałam i jako pierwsza wybiegłam z klasy . Max stał koło bramek , szybko się ogarnęłam , szeroko się uśmiecham . 
- O jesteś , wpadnę po ciebie i siostrę o 18:30 ok . - Ktoś z drugiego końca boiska zawołał Max'a . - Ja muszę lecieć widzimy się wieczorem . 
Szybko napisałam SMSa do Justi , że ma się szykować bo idziemy na imprezę do Max'a . A taki SMS dostałam od niej . 
'' Okok majster a jakieś powabne ciacha będą , no wiesz muszę się jakoś wystroić co nie ? Ja i powabne ciłka sportowców . *.* Będzie ostro siostro Arrrrrrrrrrrrrrrr . .  :3 ''
Taaa jak to moja siostra zawsze odważna i pierwsza do wszystkiego , nie to co ja . 
W drodze do domu zastanawiałam się jak się ubiorę . 
Wleciałam do domu jak szalona . 
Wpadłam do pokoju Justi . Stała przed szafą . 
- O kuw*a . - wykrztusiła . 
- Co się stało ? - szybko zapytałam . 
- Nie mam w co się ubrać . 
-Tak , tak znając ciebie to będziesz najlepiej ubrana . 
- Tsaaaaaaaaaaaaaaa....
- Ok ok a teraz chodźmy coś zjeść . 
Zeszłyśmy na dół u zrobiłyśmy spaghetti . Wyszło naprawdę dobre .  Poszłyśmy się wykąpać . Zrobiłam lekki makijaż a dokładnie kreski nad oczyma do tego długie czarne rzęsy i cieliste usta . Ubrałam się w to i zeszłam na dół . 



Jestem za wysoka na szpilki a po drugie bym była wyższa od Max'a . Usiałam na sofie i czekałam za Justi . 
- Długo jeszcze , no jak długo można czekać ? 
- No moment , jeszcze to WC skoczę i zejdę . Po 5 minutach zeszła . Byłam zdziwiona , ale ona lubi taki klimaty . 


Zadzwonił dzwonek . Poszłam otworzyć . To był Max , dał mi buziaka w polik na przywitane . 
- To jak jedziemy ? 
- Daj mi minutkę , wejdź do środka . 
Napisałam kartkę do mamy że idziemy na imprezę i będę pilnować Justi . 
Lukałam co chwilę na Maxa który stał w wejściu , rozglądał się po domu . 
- Lucy !!! Gdzie jest moja czerwona szminka ? - krzyczała z góry Justi . 
- Na półce u mamy , dalej Max już jest . !!
- Już ok lece . 
Justi zeszła . 
-Hej - przywitała się z uśmiechem  ścięta . 
- Yyy hej - 
- Słuchaj Lucy . - zapytał . 
-Ona jest od starsza ?
- Nie po prostu odważniejsza . 
- Ok możemy jechać - powiedziała Justi. 
Usiałam z przodu a siostra z tyłu . 
Podjechaliśmy do dużego domu , jeszcze nie było dużo ludzi . 
Wybiegł brat Maxa i jego kumpel . 
Wyszłyśmy z auta . Poznajcie to mój brat Alan . 
i przyjaciela Wiktora . 
Przywitałyśmy się grzecznie , Justi zawiesiła wzrok na Wiktorze i nawzajem . Impreza się rozkręcała . Przetańczyłam z Maxem całą noc a Justi i Wiktor się nie rozstawali ze sobą , może to coś poważniejszego ? No nw czas pokaże , wydaje się być fajnym chłopakiem . Justi nie zwracała uwagę ile pije alkoholu , ja wypiłam chyba z dwa drinki . Dj zapuścił wolną piosenkę , Max zaprosił do tańca , nie odmówiłam . Zaplotłam ręce na jego szyi a jego 
jego ręce spoczywamy na moich biodrach . Spojrzał mi prosto w oczy . To było coś cudownego.
 O godzinie 4 nad ranem Alan odwiózł nas do domu . Justi poszła do domu a Alan poprosił żebym jeszcze chwile została.  
- Słuchaj Max ma według ciebie poważne zamiary . Nie pierdol tego , ok ? Fajna z Ciebie dziewucha . 
- Ok , dzięki za podwózkę i za niezłą zabawę . 
Poszłam do domu Justi leżała na podłodze w ubraniach . Obudziłam ją kazałam rozebrać . To dobrze , że jutro sobota , chociaż się wyśpimy . Powędrowałam do swojego pokoju . Zmyłam makijaż i ubrałam dużo bluzkę . Nawet nie zorientowałam się kiedy usnęłam 

_________________________________________________

                  I jak ? Lucy weźmie słowa Alana do serca ?   ~ Hazz .

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz