niedziela, 10 listopada 2013

Chapter 4

                               Maxa stojącego z bukietem kwiatów , gdy to zobaczyłam zatkało mnie i lekko sie zarumieniłam . 
- Cześć - powiedział z uśmiechem na twarzy 
- Heeej . 
- Proszę to dla ciebie . - i podał mi bukiet . 
- Dziekuje  , nie musiałeś . 
- Gotowa na spacer  ? - zapytał . 
- Tak tylko odłoże kwiaty do wazonu . 
Poszłam szybko do kuchni i połżyłam je . W końcu wyszliśmy , poszliśmy w stronę parku prze momet nastała niezręczna cisza . Lecz po paru minutach nie mogliśmy przestać rozmawiać , każdy z nas opowiedział swoją historie , co by chciał w przyszłości robić . 
Max chciał zostać sławnym koszykarzem lecz rodzina woli , go wysłać gdzieś indziej , za to ja mam nie wiem co chce robić w życiu . Trzeba być optymistą i podożać wprost przed siebie . 
Mijały prawie 3 godziny  na dworze sie ściemniło i zrobiło sie chłodno , nie powiem nie było mi z lekka zimno . Nagle Max powiedział  . 
- Masz moja bluzę . 
- Nie nie trzeba . 
Szybko okrył mnie ja i mocno mnie przytulił . 
Zbliżaliśmy sie powoli do domu . Odprowadził mnie pod same drzwi. Jeszcze chwile rozmawialiśmy . Spytał mi sie o kolejny spacer , odpowiedziałam mu ze z przyjemnością . Dał mi swój numer i żekł . 
- Pamiętaj zawsze możesz mi powiedzieć wszystko , zrobię to o co mnie poprosisz . I nie bede ukrywał ze znamy sie krótko a zależy mi na tobie . .  
- Dziękuje .  - i dałam mu buziaka w polika . 
Weszłam do środka  , zamknęłam drzwi i lekko sie ssunełam w dół .  Po 5 min  dopiero zorientowałam sie ze mam cały czas jego bluzę   I zapomniałam  mu ja oddać ale to nic dam ja jutro . Powędrowałam  do pokoju tam rzuciłam sie na łóżko i w rękach trzymałam jego własność . Poszłam sie wykąpać i szykować do spania . Położymy sie do mojego miękkiego wyrka gdy nagle wparowała do mnie Justi z krzykiem . 
 -  OPOWIADAJ JAK BYŁO ! 
 - Spokojnie tygrysie . - i zaczęłam sie śmiać . 
Opowiedziała jej wszystko i poszłyśmy spać . 


———————————————— 

Wiem ze krótkie ale cóż . Jak wam sie podoba ? ~ Angel . 




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz